1 czerwca 2026 roku w naszej szkole odbyło się wydarzenie, które spokojnie mogłoby trafić do programu „Igrzyska na Wesoło”. Tego dnia szkolne boisko zamieniło się w arenę pełną śmiechu, sportowych wyzwań i dobrej zabawy, a uczniowie z ogromnym zaangażowaniem podejmowali kolejne zadania.
Dla uczniów klas 1–3 przygotowano szereg konkurencji, w których liczyły się nie tylko sprawność i zręczność, ale przede wszystkim dobra zabawa. Mieli okazję sprawdzić swoje umiejętności podczas gry w Dobble, bierki, kręgle, gry w klasy, skakania na skakance, chodzenia na szczudłach oraz pokonywania toru sprawnościowego z obręczami. Nie zabrakło także emocjonującego przeciągania liny, które wzbudziło wiele radości i sportowych emocji.
Każda konkurencja była okazją do aktywnego spędzenia czasu, wspólnej zabawy i integracji. Najważniejsze jednak były uśmiechy uczestników, wzajemny doping i doskonała atmosfera, która towarzyszyła wszystkim zmaganiom.
Natomiast uczniowie klas 4–8 stanęli do rywalizacji w konkurencjach, które wymagały nie tylko siły i zwinności, ale też… poczucia humoru i dystansu do siebie.
Na pierwszy ogień poszło przeciąganie liny - czyli klasyczna walka dobra ze złem, lekkich z ciężkimi i tych, którzy „tylko przyszli popatrzeć”, z tymi, którzy „przyszli wygrać”. Lina przeżyła, uczniowie również, więc można uznać konkurencję za sukces.
Potem przyszła pora na skoki kangurze w workach. Tu objawiły się prawdziwe talenty: niektórzy skakali jak zawodowcy, inni jakby dopiero co odkryli, że mają nogi, a jeszcze inni - jakby worki miały własne zdanie na temat kierunku biegu.
Kolejną atrakcją były podania jajkiem w parach, tu trzeba było mieć naprawdę puszyste kocie dłonie. Jajka były prawdziwe, świeże co powodowało dodatkowe emocje jak najbardziej prawdziwe i uzasadnione. W powietrzu latały nie tylko jajka, ale i okrzyki: „Łap!”, „Nie tak mocno!”, „To nie moja wina!”. Wszyscy przeżyli, jajka prawie też.
Wszystko odbywało się przy znanych i lubianych pisenkach.
A teraz najlepsze: wszyscy byli zwycięzcami. Serio. Każda klasa otrzymała od wuefistów dyplom uczestnictwa - bo w końcu liczy się dobra zabawa, a nie to, kto pierwszy dotarł do mety, potknął się o worek czy złapał jajko uchem.
Dodatkowo w klasach 4, 5 i 6 wręczono dyplomy dla uczennic i uczniów, którzy reprezentowali szkołę w zawodach lekkoatletycznych. Była duma, były brawa!
Na zakończenie sportowej batalii każdy mógł zrobić sobie zdjęcie w sportowej fotobudce - idealnej, by uwiecznić pot, chwałę i ewentualne ślady po linie na dłoniach. A dzięki Radzie Rodziców każdy uczeń dostał słodkiego wafelka, żeby uzupełnić kalorie spalone podczas tych heroicznych zmagań. Dietetycy by się nie zgodzili, ale dzieci - jak najbardziej.
Tegoroczny Dzień Dziecka pokazał, że sport to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim świetna zabawa, współpraca i okazja do wspólnego spędzania czasu. Uśmiechy na twarzach uczestników, głośny doping i doskonałe humory były najlepszym dowodem na to, że ten dzień można zaliczyć do wyjątkowo udanych.
Już nie możemy się doczekać kolejnych szkolnych „igrzysk”, podczas których znów przekonamy się, że najważniejsze jest nie zwycięstwo, lecz radość ze wspólnej zabawy.